lejek sprzedaży

lejek sprzedaży czyli szanuj leada albo giń!

Dostałem niedawno wiadomość od mojego kontaktu na LinkedIn. A w niej trochę cukru na początek. Że chce mi pomóc rozwijać mój biznes i potrzebuje ode mnie kilka informacji, żeby dostroić ofertę. Oho, myślę, wpadłem w lejek sprzedaży! Ale czytam, bo może to fajna oferta? OK, otwieram  ankietę, a tam całkiem szczegółowe pytana: co robię, ile osób zatrudniam i tak dalej. WTF? No więc uprzejmie odpisuję: dzięki  ale teraz nie wypełnię ankiety. Na to gość:  w takim razie usuwam z kontaktów. WTF 2?

Po co lead w biznesie?

Żeby przekuć go na Customera – proste!  Tak działa lejek sprzedaży. Okej, następny rozdział! Nie, spokojnie, po kolei. Zaintrygował mnie ten przypadek.. Co mu takiego zrobiłem, że mnie usunął ze znajomych?  Może byłem niegrzeczny? Czytam wysłaną wiadomość jeszcze raz, wszystko na bazie i po linii, po prostu uprzejmie podziękowałem. A on się zapienił. Nie to żebym płakał, ale muszę sprawdzić kto to.  Sprawdzam historię.

Otóż gość mi się wyświetlił metodą kolejnych poleceń, bo udostępniał bezpłatnie nagranie swojego wystąpienia na jakiejś fajnej , biletowanej konferencji. Za darmo! Okazja! trzeba brać!, no to wykonałem, to co chciał, zostaliśmy znajomymi, dostałem jakiegoś linka, chyba nie działał, ale dałem sobie spokój. Taka bywa wartość darmowych treści. Nie do końca darmowych, bo w końcu zapłaciłem moimi danymi. I tak zostałem leadem. No i ten właśnie mój “znajomy” odzywa się do mnie po roku z ankietą.

A moim obowiązkiem jest kupić! Nie, no moment, jeszcze nie jestem gotowy, musisz mnie przekonać. A jak nie chce ci się, to znaczy że gadasz bzdury, że mnie szanujesz i że chcesz mi pomóc. Chcesz mi tylko sprzedać.

funnel, vector, drop
Lejek sprzedaży czy sitko?

Szanuj leada swojego, bo możesz mieć gorszego

Drugi przypadek: jestem na konferencji e-commerce na Narodowym.  Podchodzę do stoiska firmy księgowej, miło sobie rozmawiamy z trzema (!) sympatycznymi Paniami, wymieniamy wizytówki, obiecuję napisać maila.

Potem zaczęła się pandemia i trochę mi się zeszło, ale po dwóch miesiącach maila napisałem. CISZA. Mam nadzieję, że koronawirus nie zdziesiątkował tej firmy. Z drugiej strony mieli wizytówkę, mogli zadzwonić. Nie zadzwonili. I znowu nie to, żebym płakał, bo takich firm i podobnych ofert jest setka. Po prostu dziwi mnie jak można płacić niemałe pieniądze za targi i lekceważyć pozyskane leady? No to po co te targi były?

Ty też miewasz podobne doświadczenia?


Digital Marketing

Być jak Paweł Tkaczyk

Pierwszy raz usłyszałem o Pawle przy okazji powyższej książki. Kto nie czytał – szczerze polecam. Paweł nie tylko jest teoretykiem biznesu. Tkaczyk jest zdecydowanie praktykiem. Ma komfort dobierania sobie klientów. Czas Pawła Tkaczyka jest drogi. Kilka razy próbowałem skorzystać z jego oferty konsultacji ale musiałem odpuścić. Nic od Pawła nie kupiłem. Czy to znaczy, że Tkaczyk zlewa mnie jak wyżej wymienieni eksperci? Wręcz przeciwnie! Paweł zawsze szybko odpowiada na maile i inne social-medialne zaczepki. Systematycznie dostaję od Pawła wartościowe treści w różnych mediach. Bez nadęcia i z prawdziwym szacunkiem. Jakoś nie szkoda mu czasu, bo Paweł Tkaczyk wie, że każdy lead jest potencjalnym customerem. Cały czas jestem w jego lejku sprzedaży.

To jasne, że nie każdy lead będzie Twoim klientem. Może faktycznie stracisz czas. Wybór zawsze należy do Ciebie. I konsekwencje wyboru też.